Pionierski zjazd na nartach z K2 – moment, w którym pasja do nart na zawsze zmieniła historię himalaizmu.
/ RAPORTY

Zjazd na nartach z K2 i nowa fala. Jak Bargiel, Tybor i Ziemski podbijają Himalaje

// 11 MIN_

Wszyscy znamy ten przełomowy wyczyn – historyczny zjazd na nartach z K2 dokonany przez Andrzeja Bargiela 22 lipca 2018 roku. Niewątpliwie wydarzenie to zmieniło oblicze himalaizmu narciarskiego na zawsze. 

Wyobraź sobie miejsce, gdzie powietrze jest tak rzadkie, że organizm zaczyna powoli umierać. Każdy oddech staje się wysiłkiem, każdy ruch przybliża do granicy wytrzymałości. Nazywamy je strefą śmierci. Przez dekady większości wyprawom przyświecał jeden cel: wejść tam i jak najszybciej wrócić. Aż pojawili się ludzie, dla których szczyt był dopiero początkiem. Początkiem zjazdu.

Historia narciarstwa wysokogórskiego nie jest zwykłą opowieścią o sporcie. To kronika rewolucji, rozgrywająca się na naszych oczach. Świadectwo garstki wizjonerów, którzy w najbardziej wrogim środowisku na Ziemi znaleźli sposób na przekraczanie granic. Jej najnowsze rozdziały piszą się właśnie teraz, w dużej mierze za sprawą Polaków.

Od szalonego marzenia do historii: Tak narodził się zjazd na nartach z ośmiotysięczników

Wszystko zaczęło się od marzenia, które wydawało się czystym szaleństwem. W 1970 roku Japończyk Yuichiro Miura zjechał z Przełęczy Południowej na Mount Evereście, hamując spadochronem. Był to bardziej performance niż zjazd, ale zasiał ziarno inspiracji.

Prawdziwe fundamenty położył jednak Szwajcar Sylvain Saudan, zwany „narciarzem niemożliwego”. To on w latach 70. i 80. realizował pionierskie zjazdy ze szczytów przekraczających wysokość 7000 metrów. Przełom nastąpił w 1982 roku, gdy mając 46 lat, jako pierwszy człowiek w historii w całości zjechał na nartach z ośmiotysięcznika – Gasherbruma I (8068 m n.p.m). 

Tym samym ostatecznie udowodnił, że narty mogą być narzędziem do eksploracji, a nie tylko ucieczki z góry.

Sylvain Saudan położył fundamenty pod narciarstwo wysokogórskie, dokonując pierwszego w historii zjazdu z ośmiotysięcznika. Źródło: lematin.ch

Przełom i złota era: Karničar oswaja Everest

Wyczyn Saudana rozbudził apetyty na ostateczny symbol – Mount Everest. Skoro zjazd z ośmiotysięcznika był możliwy, kto pierwszy rzuci wyzwanie najwyższej górze Ziemi? Przez lata Dach Świata skutecznie opierał się próbom pełnego narciarskiego podboju.

Aż do 7 października 2000 roku. Wtedy to Słoweniec Davo Karničar dokonał tego, co wielu wciąż uważało za niemożliwe. Jako pierwszy w historii zjechał na nartach non-stop z samego wierzchołka aż do bazy (z użyciem tlenu).

To był zjazd totalny, czysty i nieprzerwany – rewolucyjny akt, który na zawsze zapisał się w annałach himalaizmu i udowodnił, że Święty Graal narciarstwa ekstremalnego jest w zasięgu ręki.

Sukces Karničara bez wątpienia zainspirował nowe pokolenie himalaistów i skialpinistów, rodząc fundamentalne pytanie: co dalej? Odpowiedź kryła się po drugiej stronie góry. Jej północna, tybetańska flanka – stroma i bezlitosna – pozostawała ostatnim wielkim wyzwaniem i narciarskim bastionem nie do zdobycia.

Spojrzenie wizjonera, który udowodnił, że zjazd z Everestu nie jest już mitem, lecz rzeczywistością. Źródło: skitourguru.com

Jesień, która zmieniła historię

Jesień 2025 roku na zawsze zapisała się w historii Mount Everestu. Najwyższy szczyt Ziemi stał się areną dla dwóch niezwykłych zjazdów narciarskich, zrealizowanych przez dwóch wybitnych zawodników, z których każdy reprezentował zupełnie inny, unikalny styl.

Człowiek bez granic

Wszystko zaczęło się 22 września, gdy na wierzchołku stanął Andrzej Bargiel. Polski narciarz wysokogórski i himalaista, wierny swojej filozofii, po raz kolejny udowodnił, że granice ludzkich możliwości są po to, by je przesuwać. Zjechał z wierzchołka klasyczną drogą, świadomie dzieląc zjazd na etapy i perfekcyjnie adaptując się do trudnych, jesiennych warunków, a co najważniejsze – bez użycia dodatkowego tlenu.

Jego wyczyn był mistrzowskim połączeniem nadludzkiej wydolności z perfekcyjną techniką. Dla człowieka, który jako pierwszy w historii zjechał z K2 na nartach, zdobycie w tym stylu Mount Everestu stało się naturalnym zwieńczeniem kariery – perłą w koronie jego osiągnięć.

Wirtuoz technicznej perfekcji

Gdy wydawało się, że sportowe emocje opadły, Everest rzucił wyzwanie kolejnemu śmiałkowi. 15 października Amerykanin Jim Morrison pokazał zupełnie inne oblicze narciarstwa ekstremalnego. Nie liczyła się dla niego prędkość, lecz pokonanie linii uznawanej za jedną z najtrudniejszych na świecie.

Ten niesamowity zjazd miał jednak wymiar znacznie głębszy niż tylko sportowy. Przed podjęciem ryzyka Jim rozsypał na szczycie prochy swojej zmarłej partnerki Hilaree Nelson, dodając tej historii niezwykle osobisty i poruszający kontekst.

Chwilę później rzucił się w dół północną ścianą, pokonując legendarny Kuluar Hornbeina – drogę tak stromą i eksponowaną, że każdy błąd oznaczałby niechybną śmierć. Eksperci zgodnie okrzyknęli go jednym z najtrudniejszych technicznie zjazdów w historii.

Ten wyczyn pokazuje, jak nieprawdopodobnie wysoki poziom osiągnęło współczesne narciarstwo w najwyższych górach świata.

Historyczny zjazd z Everestu stał się faktem. Na zdjęciu Jim Morrison podczas wspinaczki, którą zwieńczył pierwszym na świecie zjazdem na nartach Kuluarem Hornbeina (październik 2025). Źródło: planetmountain.com/en

Polski Ślad: Jak zdominowaliśmy narciarstwo wysokogórskie 

Osiągnięcia Andrzeja Bargiela: zjazd na nartach z K2 i rekordy w Karakorum

Sukcesy górala z Łętowni na pewno nie są przypadkiem. Wyrastają z bogatej tradycji polskiego himalaizmu i skialpinizmu, której jest dziś czołowym przedstawicielem. Jego osiągnięcia to dowód, że era wielkich eksploracji w górach wysokich wcale się nie skończyła.

Prawdziwym przełomem okazał się rok 2018 i K2 (8611 m). Jako pierwszy człowiek w historii zjechał na nartach z drugiego najwyższego szczytu Ziemi, który uchodzi za najtrudniejszą górę świata.

Nie była to jednak brawura, lecz perfekcyjnie zaplanowana operacja. Kluczowe wsparcie zapewnił mu brat, Bartek, który jako operator drona monitorował trasę z powietrza, ostrzegając przed zagrożeniami i pomagając wytyczyć bezpieczną linię zjazdu.

Dorobek Bargiela jest jednak znacznie bogatszy. Na jego koncie są następujące ośmiotysięczniki:

  • Sziszapangma (2013)
  • Manaslu (2014)
  • Broad Peak (2015)
  • K2 (2018)
  • Gaszerbrum II (2023)
  • Gaszerbrum I (2023)
  • Mount Everest (2025)

Ostatnie dwa zjazdy, zrealizowane w jednym sezonie, ugruntowały jego pozycję jako jedynego człowieka, który zdobył i zjechał z czterech głównych ośmiotysięczników pasma Karakorum.

Sukcesy Andrzeja biorą się z połączenia dwóch kluczowych elementów:

  • Po pierwsze: ma fenomenalne umiejętności, odwagę i świetną kondycję.
  • Po drugie: wszystko, co robi, jest doskonale przygotowane i wykonane z zimną krwią.
Andrzej Bargiel jako pierwszy człowiek w historii wspiął się na Mount Everest bez tlenu i zjechał z niego na nartach do bazy, spędzając 16 godzin w strefie śmierci i pokonując lodowiec Khumbu bez asekuracji. Źródło: national-geographic.pl

Pierwsze kobiece zjazdy na nartach z ośmiotysięczników — Anna Tybor wyznacza nowe standardy

W światowej czołówce skialpinizmu mocno zaznacza swoją obecność Anna Tybor, której osiągnięcia konsekwentnie przesuwają granice kobiecego himalaizmu.

We wrześniu 2021 roku zapisała się w historii, zjeżdżając na nartach z ośmiotysięcznika Manaslu (8163 m). Dokonała tego jako pierwsza Polka i zarazem pierwsza kobieta na świecie, co więcej, szczyt zdobyła bez użycia dodatkowego tlenu.

Dwa lata później, w lipcu 2023 roku, potwierdziła swoją klasę. Jako pierwsza kobieta w historii zjechała na nartach z wierzchołka niezwykle wymagającego Broad Peak (8051 m).

Jej sukcesy to kamienie milowe, które inspirują i udowadniają, że determinacja i umiejętności pozwalają realizować nawet najśmielsze cele. Anna Tybor stała się jedną z najważniejszych postaci w narciarstwie ekstremalnym, a przed nią z pewnością jeszcze wiele niezdobytych wierzchołków.

Anna Tybor to pionierka skialpinizmu wysokogórskiego, która jako pierwsza kobieta bez użycia tlenu zjechała na nartach z dwóch ośmiotysięczników i teraz celuje w kolejne historyczne zjazdy. Źródło: gazetakrakowska.pl

Narty, kamera i 8000 metrów. Jak narciarz i filmowiec zmieniają zasady gry w najwyższych górach

Polski himalaizm ma nowy, dynamiczny duet, który wyznacza zupełnie nowe standardy. To Bartek Ziemski i Oswald Rodrigo Pereira. Ich współpraca łączy sportowe mistrzostwo z wybitną narracją. Bartek zjeżdża na nartach trasami, które wydawały się niemożliwe. Oswald zamienia te wyczyny w poruszające, nagradzane na całym świecie historie.

Oswald Rodrigo Pereira – Oko i serce wyprawy

Jako filmowiec i dokumentalista, Oswald jest głosem i narratorem wypraw, a jego droga w góry wysokie to historia sama w sobie. Skąd się tam wziął? Jak sam mówi: „Poszukiwanie najbardziej nurtujących ludzkich historii zaprowadziło mnie tam, gdzie nigdy nie myślałem, że wyląduję – w najwyższe góry świata”.

Wszystko nabrało tempa w 2018 roku, gdy jako reporter towarzyszył narodowej zimowej wyprawie na K2. Był świadkiem historycznego zimowego wejścia na ten szczyt i towarzyszącej mu tragedii, co ukształtowało go jako jednego z czołowych dokumentalistów wysokogórskich.

Warto dodać, że sam wszedł na pięć ośmiotysięczników bez tlenu i pomocy Szerpów.

Bartek Ziemski – Pionier narciarstwa ekstremalnego

Bartek to himalaista i światowej klasy narciarz ekstremalny. Swoją przygodę z ośmiotysięcznikami rozpoczął z ogromnym impetem w 2022 roku, zjeżdżając z Broad Peaku i Gaszerbruma II. Już wtedy pokazał, że jego celem nie jest samo zdobywanie szczytów, ale wytyczanie na nich nowych, narciarskich tras.

Oswald Rodrigo Pereira rejestruje wyprawy w wysokich górach, łącząc role reportera i uczestnika ekstremalnej przygody. Źródło: kalejdoskoppodrozniczy.pl

MAD Ski Project – Wspólna droga na szczyt

Drogi obu himalaistów zeszły się w ramach projektu MAD Ski Project, którego efekty przeszły najśmielsze oczekiwania:

Wiosna 2023: Podjęli wyzwanie zdobycia Annapurny i Dhaulagiri. Po wejściu na szczyty Bartek zjechał z nich w całości na nartach. Były to przełomowe osiągnięcia: zjazd z Annapurny zapisał się jako pierwszy w historii Polski, a zjazd z Dhaulagiri jako pierwszy w historii w ogóle. Ich film z tej wyprawy, The Silent Escape, zdobył nagrody na festiwalach na całym świecie.

Wiosna 2024: Kontynuowali projekt, wchodząc na Makalu, z którego Bartek również zjechał na nartach. Kilkanaście dni później stanęli na wierzchołku Kanczendzongi – trzeciej góry świata – a Bartek dokonał pierwszego w historii zjazdu narciarskiego z jej wierzchołka, pieczętując status legendy.

Wszystkie te sukcesy łączy wspólny mianownik: styl. Każda z wypraw odbyła się bez wsparcia dodatkowym tlenem z butli i bez osobistego wsparcia Szerpów, co w dzisiejszym himalaizmie jest wyrazem najwyższego kunsztu i etyki.

To duet, który nie tylko przesuwa granice wytrzymałości, ale także na nowo definiuje, czym jest opowieść o górach w XXI wieku.

Bartek Ziemski dokonuje przełomowych zjazdów z najwyższych gór świata, stając się legendą narciarstwa ekstremalnego. Źródło: polskieradio24.pl

Gdzie leży granica? I dlaczego warto ją przekraczać?

Niewątpliwie każdy z tych niesamowitych zjazdów rodzi w głowie pytania: po co? Czy warto ryzykować życie? W strefie śmierci powietrza jest jak na lekarstwo, a margines błędu praktycznie nie istnieje. Tu z pewnością nie chodzi o adrenalinę. Zjazd z 8000 metrów nie trwa kilka minut. Wymaga długich godzin wysiłku, stalowych nerwów i setek świadomych decyzji.

Bargiel, Morrison, Ziemski i Tybor pokazują, że granice przesuwa się stopniowo, nie brawurą. Liczy się doświadczenie, cierpliwość i dyscyplina — oraz odpowiedzialność za każdy ruch.

Jaka jest więc korzyść dla nas, obserwatorów? Każde z tych osiągnięć niesie uniwersalne przesłanie. Pokazują, że granice, które wydają nam się ostateczne – w sporcie, w biznesie, w życiu osobistym – najczęściej istnieją tylko w naszej głowie.

Dowodzą one, że z odpowiednią pasją, determinacją i przygotowaniem, możemy osiągnąć rzeczy, które inni nazywają niemożliwymi. Pierwszy zjazd na nartach z K2 był kiedyś odległym marzeniem. Dziś jest faktem tak jak kolejne linie rysowane na Evereście, w Karakorum i Himalajach.

Granica w górach nie jest stała — przesuwa ją każde pokolenie. Czy warto ją przekraczać? Tak, o ile robi się to mądrze i odpowiedzialnie. Właśnie takie wybory popychają ludzkość do przodu. I to jest esencja eksploracji.

Źródło: [1], [2], [3], [4]

[ DODAJ_KOMENTARZ ]

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *