
Sklep dla wspinaczy, do którego trzeba się wspinać 90 minut
Sklep dla wspinaczy zwykle kojarzy się z witryną pełną plecaków i karabinków przy wjeździe do parku narodowego, a nie z budką wiszącą 120 metrów nad ziemią. Ten w chińskiej prowincji Hunan, w Parku Geologicznym Shiniuzhai, jest zupełnie inny. Żeby do niego dotrzeć, trzeba pokonać kawałek skały na własnych rękach i nogach. A mimo to codziennie ktoś idzie tam do pracy.

Sklep dla wspinaczy przyklejony do skały
Park Shiniuzhai słynie z widowiskowych klifów i szklanego mostu zawieszonego nad przepaścią. Prawdziwą gwiazdą stała się jednak mała, pomarańczowa konstrukcja o powierzchni zaledwie dwóch metrów kwadratowych. Wisi na wysokości 120 metrów, przy trasie via ferrata liczącej 800 metrów. Dotarcie na miejsce zajmuje przeciętnie 90 minut wspinaczki – bez skrótów, bez windy, tylko lina, uchwyty i własna kondycja.
Dyrektor parku Song Huizhou przyznał w rozmowie z chińskimi mediami, że każdy, kto dotrze na miejsce, dostaje darmową butelkę wody. To niewątpliwie miły gest, chociaż w pełni zasłużony – wspinaczka na tej wysokości potrafi solidnie zmęczyć nawet doświadczonych amatorów outdooru, dla których taka wędrówka to codzienna aktywność.

Co kupisz w chmurach
Asortyment jest skromny, ale w sam raz na środek trasy: woda, napoje energetyczne, ciastka, batony i chleb. Ceny są zbliżone do tych ze zwykłych sklepów na dole, więc nikt nie płaci dodatkowo za widok. Zaopatrzenie trafia na miejsce wyłącznie dzięki pracownikom, którzy sami są wspinaczami. Codziennie transportują towar w plecakach, korzystając z lin i uprzęży – dokładnie tak jak każdy inny turysta pokonujący tę trasę.
Praca w takim miejscu ma jednak swoją cenę. Pracownicy przyznają, że ograniczają picie wody w trakcie zmiany, ponieważ najbliższa toaleta znajduje się dopiero na dole. Sto dwadzieścia metrów zejścia to spory wysiłek, żeby załatwić coś, co gdzie indziej zajmuje minutę.
Sklep działa od 2018 roku i wciąż przyciąga ciekawskich z całego świata, chociaż bywa zamykany, gdy brakuje chętnych do obsługi na takiej wysokości. Trudno się dziwić – sam ekwipunek, choćby najlepszy, nie zastąpi odwagi. Więc następnym razem, gdy zirytuje cię kolejka do kasy, pomyśl o tamtejszym sprzedawcy. Każdego ranka wspina się do pracy z plecakiem pełnym wody – i modli się, żeby nikt nie poprosił o dokładkę.
A jeśli sam szykujesz się w góry, sprawdź, jaki plecak trekkingowy wybrać – zanim ruszysz na szlak. Dzięki temu zyskasz nie tylko wygodny sprzęt turystyczny. Masz też gwarancję, że twój własny komfort nie będzie zależał od sklepiku wiszącego na ścianie klifu.


