Wielka tragedia na na Kluczewskiej Sopce w 2022 roku.
/ GÓRY

Kluczewska Sopka. Tragiczna wyprawa na wulkan Kamczatki

// 6 MIN_

3 września 2022 roku na dalekim wschodzie Rosji doszło do jednej z najtragiczniejszych wypraw górskich ostatnich lat. Dziesięciu rosyjskich turystów i dwóch przewodników próbowało wejść na Kluczewską Sopkę, najwyższy szczyt Kamczatki i najwyższy aktywny wulkan Eurazji.

Według lokalnych władz z całej grupy zginęło dziewięć osób. Wulkan, który wznosi się na wysokość około 4750 m n.p.m., od dawna przyciąga ludzi swoją surowością i niezwykłym położeniem. Jednocześnie jest miejscem, gdzie pogoda, wysokość, lód, skały wulkaniczne i ryzyko aktywności sejsmicznej potrafią bardzo szybko zmienić wyprawę w walkę o życie.

Wszyscy uczestnicy wyruszyli w górę 30 sierpnia. W sobotę 3 września dotarli do schronu na Przełęczy Wulkanologów, położonego na wysokości około 3300 m n.p.m. To niewielka chatka, w której wspinacze mogą przeczekać trudniejsze warunki i przygotować się do dalszej drogi.

Stamtąd dziewięć osób kontynuowało wspinaczkę z zamiarem zdobycia wierzchołka. Niedługo później doszło do wypadku. Część z nich zginęła w wyniku upadku, a pozostali umierali w kolejnych dniach z powodu odniesionych obrażeń, skrajnego wyczerpania lub hipotermii.

Warunki na górze były bardzo trudne. Według rosyjskich mediów w rejonie akcji nocą temperatura spadała do około -14°C. Przy silnym wietrze, śniegu i dużej wysokości odczuwalne zimno mogło być jednak znacznie bardziej dotkliwe.

Akcja ratownicza podczas tragedii na Kluczewskiej Sopce w 2022 roku.

Trudna akcja ratunkowa

Od niedzieli ratownicy próbowali dotrzeć do osób znajdujących się w rejonie obozu na wysokości 3300 m n.p.m. oraz do ocalałych, którzy mieli przebywać wyżej, w okolicach 4100 m n.p.m. Pogoda była fatalna. Silny wiatr i unoszący się ze zboczy popiół utrudniały loty, dlatego śmigłowiec nie mógł bezpiecznie lądować wysoko na wulkanie.

Równolegle w stronę poszkodowanych ruszył zespół ratownictwa naziemnego. Problem polegał jednak na tym, że ratownicy również musieli działać ostrożnie i przejść aklimatyzację. Na takiej wysokości pośpiech bywa tak samo groźny jak zwłoka.

W poniedziałek 5 września śmigłowiec Mi-8 rosyjskiego Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych dostarczył ośmiu ratowników na zbocze Kluczewskiej Sopki. Maszyna wysadziła ich na wysokości około 1663 m n.p.m., ponieważ silny wiatr i popiół unoszony ze zboczy uniemożliwiały bezpieczny lot wyżej. Dalszą drogę w stronę schronu na Przełęczy Wulkanologów ratownicy musieli pokonać pieszo.

Po kilku godzinach dotarli do trzech ocalałych osób i udzielili im niezbędnej pomocy. Następnie poszkodowanych przetransportowano drogą powietrzną niżej, skąd służby przewiozły ich do głównego szpitala na Kamczatce, w Pietropawłowsku Kamczackim. Jeden z przewodników, który przeżył wyprawę, miał poważne odmrożenia dłoni i stóp.

Część ratowników pozostała na wulkanie, aby ustalić, jak bezpiecznie ewakuować ciała zmarłych z wysokości ponad 4100 metrów. W takich warunkach akcja poszukiwawczo-ratownicza zależała przede wszystkim od kilku czynników:

  • pogody,
  • siły wiatru,
  • obecności popiołu w powietrzu,
  • topnienia lodu na zboczach,
  • ryzyka spadających kamieni i głazów.

Te zagrożenia potwierdzali zarówno przedstawiciele lokalnych władz, jak i specjaliści zajmujący się badaniem wulkanów.

Relacja ocalałego przewodnika

Według Ivana Alabugina początkowo przebywał on w bazie na wysokości 3300 m n.p.m. Został tam z dwojgiem klientów, którzy źle się czuli i zrezygnowali z ataku szczytowego. Reszta grupy, prowadzona przez drugiego przewodnika, Andrieja Miszczenkę, ruszyła dalej.

Po pewnym czasie Alabugin otrzymał od Miszczenki informację o wypadku. Spakował namiot, śpiwory oraz zestaw pierwszej pomocy i natychmiast ruszył w górę. Dotarcie do miejsca zdarzenia zajęło mu ponad trzy godziny.

Kiedy znalazł poszkodowanych, trzy osoby wciąż żyły. Były jednak skrajnie wyziębione i wyczerpane. Drugi przewodnik miał złamaną nogę i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Alabugin próbował pomóc im tym, co miał przy sobie, ale w tak trudnych warunkach jego możliwości były bardzo ograniczone.

Niestety poszkodowani wkrótce zmarli. Sam Alabugin, również wyczerpany, zdołał zejść do bazy. Tam, razem z dwiema osobami, które wcześniej zrezygnowały z dalszej wspinaczki, został odnaleziony przez służby ratunkowe.

Dwa oblicza Kluczewskiej Sopki: z daleka monumentalna i piękna, z bliska surowa, aktywna i bezwzględna dla tych, którzy źle ocenią warunki.

Kamczatka, kraina wulkanów

Kluczewska Sopka to najwyższy z ponad 160 wulkanów znajdujących się na Kamczatce. Ośnieżone stożki wulkaniczne są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu tego rosyjskiego półwyspu. Ze względu na swoje wyjątkowe walory przyrodnicze obszar wulkanów Kamczatki został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Sam wulkan pozostaje aktywny i niebezpieczny, podobnie jak wiele sąsiadujących z nim szczytów. Pierwsze wejście na Kluczewską Sopkę przypisuje się Danielowi Gaussowi oraz dwóm innym uczestnikom wyprawy Billingsa w 1788 roku. Kolejne odnotowane wejście miało miejsce w 1931 roku, jednak podczas zejścia kilka osób zginęło w wyniku aktywności wulkanicznej. Kluczewska Sopka do dziś uchodzi za jeden z najbardziej aktywnych wulkanów regionu.

Ratownicy biorący udział w akcji podkreślali, że to wyjątkowo wymagający teren. Zbocza pokryte skałami wulkanicznymi, niestabilna pogoda, silny wiatr, lód oraz ryzyko erupcji sprawiają, że wejście na ten szczyt wymaga dużego doświadczenia i dobrej oceny warunków.

Andriej Miszczenko znał trasę i wcześniej wspinał się na Kluczewską Sopkę. Mimo to nie zdołał wrócić do bazy razem z klientami. Dopiero 7 września pogoda poprawiła się na tyle, że ratownikom udało się zabrać z wulkanu ciała wszystkich zmarłych uczestników wyprawy.

Po tragedii rosyjska prokuratura wszczęła śledztwo, a w listopadzie 2023 roku Andriej Stiepanow, szef biura podróży Extreme Time, został skazany na cztery lata więzienia za świadczenie usług niespełniających wymogów bezpieczeństwa.

Źródła: [1], [2], [3]

[ TAGS ]
#góry #Kamczatka #wspinaczka #wulkany #wypadek

[ DODAJ_KOMENTARZ ]

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *