Francys Arsentiev-spiaca krolewna Everestu.
/ MENTAL

Śpiąca Królewna z Everestu. Czy warto zdobywać szczyty za wszelką cenę?

// 5 MIN_

Każdy, kto decyduje się zdobywać szczyty w najwyższych partiach Himalajów, musi liczyć się z tym, że to góra ostatecznie decyduje o powrocie do domu. Gdy mijasz ją na wysokości 8600 metrów, wygląda, jakby ucięła sobie drzemkę. Fioletowa kurtka kontrastuje z nieskazitelną bielą śniegu, a skóra, zmrożona wiecznym chłodem, przypomina woskową lalkę.

Przez lata wspinacze przechodzili obok niej obojętnie, traktując jej ciało jako punkt orientacyjny. Mówili: „skręć za Śpiącą Królewną”. Łatwo było zapomnieć, że ten lodowaty posąg to Francys Arsentiev: kobieta, która kochała góry tak bardzo, że została w nich na zawsze.

Dlaczego ludzie ryzykują życie, by zdobywać szczyty?

Jest maj 1998 roku. Francys i jej mąż, doświadczony rosyjski himalaista Siergiej Arsentiev, porywają się na coś, co w środowisku uchodzi za ekstremum – chcą wejść na Mount Everest bez wspomagania tlenem. Jest to bez wątpienia najczystsza forma wspinaczki oraz sprawdzian granic ludzkich możliwości. 22 maja udaje im się zrealizować wielkie marzenie i zdobywają szczyt Everestu.

Jednak góra nie wybacza błędów, a prawdziwa tragedia zaczyna się podczas zejścia. W ciemnościach, przy potwornym wietrze i skrajnym wyczerpaniu, małżeństwo traci ze sobą kontakt. Siergiej dociera do obozu IV. Francys – nie.

Uśmiechnięci Francys i Siergiej Arsentiev na wspólnym zdjęciu. Źródło: glorioushimalaya.com.

Miłość, która kazała mu zawrócić

Dalszy bieg zdarzeń stał się jednym z najbardziej bolesnych epizodów w kronikach podboju Everestu. Siergiej, mimo skrajnego wycieńczenia, gdy tylko zorientował się, że żony nie ma w namiocie, nie wahał się ani chwili. Zamiast ratować siebie, wziął tlen, leki i… zawrócił w górę. Wiedział, że w „strefie śmierci” szanse na odnalezienie kogokolwiek żywego są bliskie zeru.

Następnego ranka uzbeccy wspinacze znaleźli Francys. Wciąż żyła, ale była w stanie agonalnym. Obok niej leżały puste butle z tlenem i czekan Siergieja. Mąż dotarł do niej, starając się pomóc – podał jej tlen, ale sam zniknął w zamieci. Prawdopodobnie spadł w przepaść, tracąc siły podczas próby ratunku. Jego ciało znaleziono dopiero rok później. 

Siergiej w tamtej chwili przestał być wspinaczem, a został po prostu mężem, który nie potrafił odwrócić się plecami do umierającej żony. Zapłacił własnym życiem za to, by Francys w ostatnich chwilach nie czuła się zupełnie opuszczona.

„Nie zostawiajcie mnie” – ostatnie słowa na dachu świata

Francys nie umarła w ciszy. Kolejna ekipa, w której byli Ian Woodall i Cathy O’Dowd, spędziła z nią ponad godzinę. Kobieta była już niemal biała od mrozu, ale wciąż przytomna. Jej słowa do dziś prześladują ratowników: – Nie zostawiajcie mnie. Dlaczego mi to robicie?

Wspinacze stanęli przed dylematem, który łamie serce. Próbowali jej pomóc, ale na wysokości 8600 metrów, bez specjalistycznego sprzętu, zniesienie bezwładnej osoby jest niemożliwe. Gdy ich własne palce zaczęły czernieć z zimna, musieli podjąć decyzję: zostawić Francys i żyć, czy zostać i zginąć razem z nią. Wybrali życie. Odeszli, słysząc za plecami jej gasnący głos. Została tam, gdzie czas się zatrzymał – w miejscu znanym dziś jako „Tęczowa Dolina”.

Więcej o tym makabrycznym punkcie na mapie Everestu przeczytasz tutaj: Tęczowa Dolina na Evereście – najwyżej położone cmentarzysko świata.

Przez lata spoczywała na śniegu w nienaruszonym stanie, wyglądając tak, jakby jedynie zapadła w głęboki sen – to właśnie dlatego zyskała przydomek „Śpiącej Królewny”. Źródło: nepalgatewaytrekking.com.

Od makabrycznego drogowskazu do spokoju

Przez 9 lat ciało Francys leżało tuż przy głównej trasie wspinaczkowej. Zyskała przydomek „Śpiącej Królewny” (Sleeping Beauty). Każdy, kto wspinał się od strony tybetańskiej, musiał przejść obok jej zamrożonej postaci. Stała się przestrogą dla tych, którzy zbyt pewnie chcieli zdobyć szczyt najwyższej góry świata.

W 2007 roku Ian Woodall, dręczony wyrzutami sumienia, wrócił na Mount Everest. Zamiast sportowej wspinaczki, wybrał misję – chciał godnie pochować Francys. Owinął jej ciało w amerykańską flagę i zsunął w dół urwiska, poza zasięg wzroku turystów. Zrobił to, żeby po latach przestała być drogowskazem i odzyskała ludzką godność.

Podsumowanie: Cena ambicji

Historia Arsentievów uczy nas, że góry to nie tylko piękne widoki, ale brutalna arena, gdzie empatia często przegrywa z instynktem przetrwania. Zanim ruszysz w ich najwyższe partie, zapytaj siebie, czy jesteś gotowy na to, co tam zobaczysz. Everest to najwyżej położony cmentarz świata, który przypomina nam, że najważniejszym sukcesem wspinacza jest zawsze powrót do domu.

[ DODAJ_KOMENTARZ ]

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *