
November Project: jak poranne bieganie po trybunach zmieniło się w globalny ruch
November Project zaczęło się od prostego pytania: da się utrzymać formę zimą, nie płacąc za siłownię? W 2011 roku dwaj koledzy z Bostonu postanowili to sprawdzić, umawiając się na codzienne poranne treningi przez cały listopad. Dziś, kilkanaście lat później, ich pomysł zebrał tysiące uczestników na trzech kontynentach i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów darmowego treningu grupowego na świecie.

Jak dwóch wioślarzy wymyśliło ruch, który podbił świat
Brogan Graham i Bojan Mandaric ukończyli Uniwersytet Northeastern, gdzie razem trenowali w drużynie wioślarskiej. Rzucając zawodowy sport, zaczęli tęsknić za rytmem, jaki narzucał im trening zespołowy. Nie chcieli jednak wracać do tego kosztem karnetu na siłownię. Wybrali rozwiązanie prostsze i tańsze – darmowe treningi grupowe na świeżym powietrzu.
Na początku umówili się tylko we dwóch. Przez cały listopad 2011 roku trenowali razem każdego ranka przed pracą. Właśnie od tego miesiąca wzięła się późniejsza nazwa całej inicjatywy. Kiedy grupa zaczęła się rozrastać, wyłonił się jeden stały termin – środowe poranki na trybunach stadionu Harvarda. Przetrwał on do dziś jako jeden z rozpoznawalnych punktów w kalendarzu November Project.

Od dwóch kolegów do tysięcy uczestników na trzech kontynentach
To, co miało być prywatnym rytuałem dwóch znajomych, w ciągu kilku lat rozrosło się do skali, jakiej sami założyciele raczej się nie spodziewali. Dziś regularne spotkania w ramach November Project odbywają się w miastach Stanów Zjednoczonych, Kanady, Azji i Europy. W niektórych z nich na pojedynczy trening przychodzą setki osób.
Formuła zostaje niezmienna – bezpłatny trening na świeżym powietrzu, kilka razy w tygodniu, niezależnie od pogody. Śnieg, deszcz czy mróz nie są powodem do odwołania zajęć, tylko częścią tradycji. Na liście uczestników można znaleźć zarówno byłych medalistów olimpijskich, jak i osoby, które pierwszy raz w życiu włożyły buty do biegania. Nikt nie dzieli tu ludzi na poziomy zaawansowania i to właśnie jest jednym z głównych powodów, dla których społeczność wciąż rośnie.

Jak November Project trafił na radar sponsorów
Rozwój tej oddolnej inicjatywy nie umknął uwadze branży. O rosnącej popularności darmowych porannych treningów pisały między innymi Runner’s World i Boston Globe. Oba tytuły opisywały je jako zjawisko, które zmienia sposób myślenia o grupowej aktywności fizycznej.fizycznej. Zainteresowały się tym również marki sportowe. Na wczesnym etapie rozwoju grupę sponsorował The North Face, a od 2019 roku oficjalnym sponsorem sprzętowym jest amerykański producent obuwia i odzieży sportowej, Brooks. Firma wspiera November Project finansowo, zapewnia dostęp do sprzętu i organizuje szkolenia dla liderów lokalnych grup w poszczególnych miastach.
To o tyle ciekawy przypadek, że cały ten ruch zbudował rozpoznawalność bez klasycznego modelu biznesowego. Nie pobiera opłat członkowskich i nie inwestował w płatną reklamę – rozrósł się niemal wyłącznie dzięki poczcie pantoflowej i mediom społecznościowym.

Polska czeka na swoją wersję tego pomysłu
W polskich miastach coraz częściej pojawiają się grupy biegowe działające na podobnej zasadzie – bez zapisów i opłat. Łączy je jedno: ktoś zdecydował się wyjść na pierwszy trening i zaprosić innych. Rosnące zainteresowanie darmowymi treningami grupowymi widać zresztą nie tylko w bieganiu, ale i w innych dyscyplinach, które stawiają na dostępność zamiast na karnet.
Model November Project pokazuje, że do rozpoczęcia takiej inicjatywy nie trzeba wiele. Wystarczą dwoje zdeterminowanych ludzi, stałe miejsce spotkań i konsekwencja w trzymaniu terminu, nawet gdy na pierwsze treningi przychodzi zaledwie kilka osób. Reszta, jeśli grupa znajdzie w Polsce swoich naśladowców, może przyjść z czasem.


