Bieganie od lat jest moją pasją, dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnąłem po książkę Deana Karnazesa. Już po kilku stronach wiedziałem, że trzymam w rękach coś wyjątkowego – historię człowieka, który nie tylko przesuwa granice ludzkiej wytrzymałości, ale także inspiruje do walki z własnymi słabościami.
Dean przebiegł 262 mile bez odpoczynku, pokonywał górskie szlaki, Dolinę Śmierci i zmierzył się z ekstremalnym maratonem na Biegunie Południowym. Jego celem nie było jednak wyłącznie bicie rekordów, lecz także inspirowanie innych do działania, promowanie zdrowego stylu życia i odwagi w dążeniu do celu. Każda strona tej książki sprawiała, że czułem się, jakbym sam był na trasie – zmęczony, ale gotowy na kolejny krok.
Z pewnością nie brakuje tu brutalnej szczerości. Karnazes otwarcie pisze o bólu, skrajnym wyczerpaniu i problemach gastrycznych, które są nieodłącznym elementem ultramaratonów. To nie wygładzona wizja biegania, lecz surowa rzeczywistość, którą trzeba zaakceptować, jeśli chce się iść dalej. Opisy zaklejania pęcherzy klejem szybkoschnącym czy biegu mimo całkowitego odwodnienia pokazują, jak wysoką cenę płacą ultramaratończycy za spełnianie marzeń.
Każdy biegacz, niezależnie od poziomu, znajdzie w tej książce coś dla siebie. Jeśli szukasz motywacji do działania, chcesz zadbać o zdrowie lub po prostu przekonać się, jak wiele potrafi znieść ludzkie ciało – koniecznie ją przeczytaj. Może to właśnie dziś zaczniesz swoją własną biegową przygodę?